sobota

Dietetyczne imprezowanie, część I, alkohol

Dziś rozpoczynam pierwszy artykuł z serii o tym jak imprezować w soboty (lub inny wybrany dzień), żeby nie zmarnować całego wysiłku włożonego w utratę niechcianego tłuszczyku.

 Image

Bohaterem dzisiejszego artykułu jest: Alkohol.

Zacząć muszę – niczym w reklamie leków gdzie lektor bardzo szybko czyta formułkę o skonsultowaniu się z lekarzem lub farmaceutą – od jego wad.

Alkohol ma kalorie. Wiem, też nad tym ubolewam i uważam za niesprawiedliwość, ale jednak ma. Nie dość, że je posiada to jeszcze są to puste kalorie, czyli takie, które nie dostarczają organizmowi wartości odżywczych.

A teraz zalety: alkohol – jeśli pity z umiarem – może pomóc zapobiegać chorobom serca i cukrzycy, jest wspaniałym kompanem każdej imprezy, służy też odprężaniu się, poprawie samopoczucia i generalnie zbliża ludzi.

Jaki alkohol pić w sobotni wieczór, aby zawierał jak najmniej kalorii? Spójrzmy na poniższą tabelkę (dla odniesienia dodałam na początku kilka „tradycyjnych napojów”):

 

 

Napój

Kcal:

kawa z mlekiem i cukrem (220ml kubek)

124

herbata z cukrem i cytryną (220ml kubek)

44

sok pomarańczowy Toma (250ml butelka)

108

piwo Carlsberg (500ml kufel)

200

piwo Harnaś (500ml kufel)

205

piwo Radler Warka (500ml kufel)

115

piwo Redds jabłkowe (500ml kufel)

270

wino białe wytrawne (120ml kieliszek)

77

wino Carlo Rossi różowe (120ml kieliszek)

80

wódka (25ml kieliszek)

55

whisky szkocka (40ml kieliszek)

100

 

Oczywiście podane wartości są szacunkowe, ale jedno rzuca się od razu w oczy: alkohol ma tyle samo kalorii (a czasem nawet mniej) co inne napoje które pijemy w ciągu tygodnia.

 

Biorąc pod uwagę powyższe robimy rachunek sumienia za ostatnią sobotę (wy w głowie a ja publicznie tutaj). Mój bilans kaloryczny za ubiegłą sobotę to:

 

1 piwo 250ml, 100kcal

3 pierniki (shoty), 210kcal

1 brzoskwiniówka (shot), 70kcal

 

należy do tego dodać jeszcze:

2 kawałki pizzy z salami + 700kcal

2h szaleństw na parkiecie – 800kcal

 

Dzięki temu, że bardzo dużo tańczyłam jestem na plusie tylko 280kcal, które z nawiązką spaliłam na siłowni w niedzielę i mogę z czystym sumieniem powiedzieć: nie dajcie się zwariować. Jeśli jesteście na diecie a chcecie się rozerwać to zróbcie to. Pamiętajcie tylko o tańcu albo innej aktywności, która zrównoważy spożyte kalorie.